Ogórki myjemy, cytrynę sparzamy wrzątkiem i kroimy w grubsze plastry. Na dno przygotowanych słoików wkładamy liście porzeczki, układamy ciasno ogórki. Na wierzch dodajemy po plasterku cytryny. Zagotowujemy wodę i wrzącą zalewamy ogórki w słoikach. Zostawiamy na 20 minut. Zlewamy wodę, dodajemy do niej ocet, sól, cukier i pieprz. Marynatę doprowadzamy do wrzenia. Gorącą zalewamy ogórki. Pasteryzujemy 5 minut.
Dynia idealnie komponuje się nie tylko z cynamonem i goździkami. Świetnie sprawdza się też w towarzystwie pomarańczy. Stąd też moja dzisiejsza propozycja na dyniowo -pomarańczowy dżem.
Składniki:
1 kg miąższu dyni
3 pomarańcze
1 cytryna
350 g cukru
Dynią wydrążam, kroję na mniejsze kawałki i bez obierania jej, ścieram na tarce o grubych oczkach, skórę oczywiście wyrzucając po starciu miąższu. Umieszczamy dynię w garnku, podlewamy odrobiną wody i dusimy aż zacznie się rozpadać około 20-30 minut. Po tym czasie dolewamy sok wyciśnięty z pomarańczy i cytryny. Dosypujemy cukier i dusimy do momentu aż dżem zgęstnieje. Gorący przekładamy do słoików i pasteryzujemy 15 minut.
Gruszki myjemy, obieramy ze skórki i kroimy na kawałki. Wrzucamy do garnka o grubym dnie i smażymy na wolnym ogniu co jakiś czas mieszając. Dosypujemy cukier, cukier waniliowy i cynamon do smaku. Smażymy do czasu aż dżem zacznie gęstnieć. Gotowy przekładamy do słoiczków. Pasteryzujemy 10 minut.
Tym razem gruszki w słodkim syropie, idealny dodatek do deserów, ciast albo do bezpośredniego wyjedzenia ze słoiczka 😉
Składniki:
gruszki
1,5 litra wody
1 kg cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
cytryny 2- 4 plasterki na słoik
Gruszki myjemy, obieramy ze skórek, kroimy wzdłuż na połówki i wycinamy gniazda nasienne. Sparzone w gorącej wodzie cytryny kroimy na plasterki, w miarę możliwości usuwając z plasterków pestki. Z wody, cukru i cukru waniliowego gotujemy syrop cukrowy (do całkowitego rozpuszczenia się cukru). Gruszki układamy ciasno w słoikach, dodając do każdego w zależności od jego wielkości 2-4 plasterki cytryny. Zalewamy gorącym syropem cukrowym. Zakręcamy. Pasteryzujemy 10 minut.
Rabarbar obieramy i kroimy na około 1 cm kawałki. Banany obieramy i kroimy w plasterki. Owoce umieszczamy w garnku. Dodajemy środek żelujący i doprowadzamy całość do wrzenia. Wlewamy sok cytrynowy, dosypujemy cukier i cukier waniliowy. Smażymy kilka minut. Gorący dżem przekładamy do słoiczków. Zakręcamy i odstawiamy do góry dnem do wystygnięcia. W razie potrzeby pasteryzujemy.
Została mi resztka aronii w ogrodzi. Sam sok, mimo że zdrowy, nie ma u mnie w domu amatorów, ale wystarczy dodać jabłek, aby dzieci same dopominały się o sok 🙂
Składniki:
jabłka
aronia
cytryny
liście wiśni
cukier
Jabłka dzielę na kawałki, bez obierania i usuwania gniazd nasiennych. Użyłam ich 3 części w stosunku do 2 części aronii, ale stosunek owoców można zmieszać w dowolnej proporcji. Z aronii i jabłek wyciskam sok przy użyciu sokowirówki. Wyciśnięty sok przelewam do garnka. Dodaję do niego umyte liście wiśni- tyle ile zmieści się w garnku. Całość zagotowuję przez około 20 minut. Odstawiam gorący sok razem z liśćmi na całą noc. Następnego dnia wyławiam liście wiśniowe, dodaję sok wyciśnięty z cytryn, dosypuję cukier- partiami, aż do uzyskania satysfakcjonującej słodkości. Doprowadzam całość do wrzenia. Gorący sok rozlewam do butelek. Pasteryzuję 20 minut.
Czarną porzeczkę myjemy i odrywamy od gałązek. Cytryny parzymy i cienko obieramy z nich skórki- tak aby zostało na niej jak najmniej białej części. Przebrane porzeczki wkładamy do słoików, przekładając ją kawałkami skórki cytrynowej. Do każdego słoika dolewamy sok wyciśnięty z jednej cytryny. Dosypujemy cukier. Owoce układamy w słoikach ciasno, gdyż po zagotowaniu bardzo zmniejszą swoją objętość. Zakręcamy. Pasteryzujemy 20 minut.
Tradycyjnie, wolno wysmażana konfitura z czarnej porzeczki z dodatkiem aromatycznego, półwytrawnego wina… hmmm warta grzechu 😉
Składniki:
2 kg czarnej porzeczki- waga po oczyszczeniu
1 kg cukru
1 cytryna
1 laska cynamonu
500 ml czerwonego, półwytrawnego wina- użyłam wina z czarnej porzeczki z własnej piwniczki
Porzeczkę myjemy, osuszamy, odrywamy od gałązek. Umieszczamy w garnku o grubym dnie. Dosypujemy cukier. Dodajemy skórkę otartą z cytryny i sok cytrynowy. Smażymy na wolnym ogniu, często mieszając około godziny. Odstawiamy. Następnego dnia dolewamy wino, dorzucamy laskę cynamonu i ponownie wolno smażymy, aż wino odparuje a konfitura uzyska pożądaną gęstość. Ja rozłożyłam smażenie konfitury na 3 dni. Gdy konfitura zgęstnieje, wyławiamy cynamon. Gorącą napełniamy słoiczki. Można pasteryzować.
W moim sadzie różnorodne drzewa, od starych odmian, które pamiętają jeszcze nasi pradziadkowie, po wszelkie nowości pojawiające się na sadowniczym rynku. Ale drzewka młodziutkie, dopiero zaczynają wydawać swoje pierwsze plony. Wisienka nie większa niż ja, owocowała po raz pierwszy, za to tak dzielnie, że gałązki aż pokładły się na ziemi pod ciężarem owoców. O wiele późniejsza od wczesnej szklanki, o owocach których zdążyłam już zapomnieć 😉
Składniki:
1300 g wiśni- waga bez pestek
700 g bananów- waga bez skórek
sok z 1 cytryny
700 g cukru
2 opakowania środka żelującego
Tę partię dżemu zrobiłam z żel-fixem, gdyż mam jeszcze zapas tradycyjnie, długo wysmażanych wiśni z zeszłego roku. Oczywiście, można go przygotować w sposób tradycyjny. Banany obieram i kroję w plasterki. Wiśnie myję, dryluję. Owoce wsypuję do garnka, dolewam sok powstały przy drylowaniu wiśni i sok z cytryny. Mieszam owoce ze środkiem żelującym doprowadzając całość do wrzenia. Gdy owoce zaczną bulgotać dosypuję cukier i smażę jeszcze chwilę. Gorący dżem przekładam do przygotowanych uprzednio słoiczków. Zakręcam i odstawiam słoiczki do góry dnem aby się zaciągnęły.
Pod koniec sezonu czereśniowego przyszedł czas na czereśnie w waniliowym syropie… Pyszne, delikatne, idealne do deserów, ciast, lodów, naleśników. Nadto, lubię ten przepis bo za jednym podejściem i jednym wkładem pracy mamy pyszne owoce i pyszny czereśniowo-waniliowy syrop.
Składniki:
3 kg czereśni (waga bez pestek)
3 litry wody
3 kg cukru- dałam 2 kg bo owoce mam wyjątkowo słodkie
1 laska wanilii
3 opakowania cukru waniliowego
2 cytryny
Czereśnie myjemy, drylujemy. Z wody, cukru i cukru waniliowego przygotowujemy syrop. Zagotowujemy doprowadzając do wrzenia i gotujemy do całkowitego rozpuszczenia się cukru, po czym zmniejszamy moc kuchenki, dorzucamy przekrojoną wzdłuż laskę wanilii, dolewamy sok wyciśnięty z cytryn. Gotujemy około 10 minut. Gdy syrop zacznie lekko gęstnieć dorzucamy czereśnie. Przykrywamy owoce pokrywką nieco mniejszą niż średnica garnka, tak aby wszystkie czereśnie zanurzyły się w syropie. Gotujemy na niewielkim ogniu od 5 do 10 minut- w zależności od stopnia dojrzałości owoców, uważając aby czereśnie się nie rozpadły. Wyłączamy gaz i pozostawiamy owoce do całkowitego wystudzenia, najlepiej na całą noc. Następnego dnia przekładamy same owoce do słoiczków, a syrop ponownie zagotowujemy. Gorącym zalewamy czereśnie. Słoiki zakręcamy. Pasteryzujemy około 15 minut. Nadmiar syropu przelewamy do buteleczek i także pasteryzujemy.
Agrest myjemy, obieramy z szypułek i ogonków. Owoce umieszczamy w garnku, podlewamy niewielką ilością wody i smażymy, lekko rozgniatając owoce, aby szybciej puściły sok. Dodajemy sok z cytryn i cukier, smażymy dalej ciągle mieszając do chwili aż z agrestu zrobi się jednolita, szklista, gęstniejąca masa. Gorący dżem przekładamy do czystych słoiczków, odstawiamy do góry dnem aby się zaciągnęły. W razie potrzeby pasteryzujemy.
W tym roku pojawiły się jako pierwsze i to w takiej ilości, że dzieci wszystkiego nie dadzą rady zjeść i spokojnie można z nich coś pysznego zrobić 😉 Używam dżemu malinowego do przekładania tortów, dla mnie jest najlepszy… już widzę te kolorowe, tortowo- malinowe wariacje…
Składniki:
1 kg żółtych malin
2 szklanki cukru
sok z 1 cytryny
Dżem malinowy smażę tradycyjnie. Wsypujemy owoce, cukier do rondla, dolewamy sok cytrynowy i doprowadzamy maliny do wrzenia. Zmniejszamy moc palnika i smażymy około 1 godziny, często mieszając, aż maliny zaczną gęstnieć i zrobią się szkliste. Gorący dżem nakładamy do słoiczków, zakręcamy i odstawiamy do góry dnem aby wystygły i się zaciągnęły. W razie potrzeby pasteryzujemy.
Syrop z kwiatów lipy. Delikatny, o słomkowym kolorze i cudnym zapachu… Obok syropu z kwiatów czarnego bzu, soku z owoców czarnego bzu i soku z malin, moje ulubione narzędzie do walki z wszelkimi wirusami, które co roku w okresie jesienno- zimowym przypuszczają zmasowany atak na moich najmniejszych domowników.
Generalnie do zrobienia syropu na 100 g kwiatów lipy potrzebujemy 1 kg cukru i 1 litr wody. Ja kwiatów miałam 0,5 kg i troszkę zmieniłam proporcje.
Składniki:
500 g kwiatów lipy- bez listków przykwiatowych, które zmieniają smak syropu
4 kg cukru
4 litry wody
2 duże cytryny
Z kwiatów obrywamy listki przykwiatowe i pozostawiamy je na papierze lub ściereczce w słonecznym miejscu, aby wszystkie owady, które lubią zamieszkiwać kwiatowe płatki, miały szansę znaleźć sobie inny adres 😉 Wolne od żuczków kwiaty umieszczamy w dużym garnku, ja użyłam emaliowanego wiaderka. Z wody i cukru gotujemy syrop i gorącym, ale nie wrzącym zalewamy kwiaty. Cytryny szorujemy i wyparzamy, następnie kroimy je w plastry i dorzucamy do naszego wywaru. Całość przykrywamy talerzykiem lub pokrywkę, tak aby całe kwiaty były zanurzone w syropie. Zostawiamy na 2-3 dni, raz dziennie pamiętając aby przemieszać zawartość. Po 2-3 dniach kwiaty odciskamy, najlepiej przy użyciu gazy, tudzież pieluchy tetrowej. Syrop zagotowujemy, rozlewamy do buteleczek. Pasteryzujemy.
Kolejna słodka propozycja w mojej piwniczce. Takie małe co nieco, gdy najdzie nas ochota na coś słodkiego. Słodycz bananów i białej czekolady, przełamana kwaskowatością cytryny.
Składniki:
2 kg bananów- waga po obraniu
2 cytryny
2 tabliczki białej czekolady dobrej jakości
2 opakowania środka żelującego
Banany obieramy, kroimy w kawałki i miksujemy. Z cytryn wyciskamy sok. Białą czekoladę drobno siekamy. Bananową pulpę umieszczamy w garnku, dolewamy sok cytrynowy i dokładnie mieszamy ze środkiem żelującym. Powoli podgrzewamy, ciągle mieszając, gdyż banany mają tendencję do szybkiego przypalania się. Doprowadzamy do wrzenia, chwilę gotujemy. Dorzucamy białą czekoladę i mieszamy do całkowitego jej rozpuszczenia. Gorący dżem przekładamy do przygotowanych uprzednio słoiczków, zakręcamy. Odstawiamy do góry dnem pozostawiając je tak do całkowitego wystudzenia, aby się zaciągnęły.
Rokrocznie w czerwcu rozpoczyna się wyścig 😉 W ubiegłym niestety, jedna mała kawa i opuszczenie placu boju, przypłaciłam porażką… W tym roku punkt dla mnie 🙂 Zdążyłam przed szpakami i cały plon trafił do wiaderek, a nie do przepastnych dziobów 😀
Składniki:
2 kg czereśni (waga po wypestkowaniu)
500 g cukru
1 cytryna
2 opakowania żel-fixu
Czereśnie myjemy, obrywamy ogonki i drylujemy. Wrzucamy do garnka, mieszamy ze środkiem żelującym, dolewamy sok z cytryny. Podlewamy kilkoma łyżkami wody, aby zanim puszczą sok, czereśnie tak łatwo się nie przypalały. Doprowadzamy do wrzenia, ciągle mieszając smażymy, aż zaczną puszczać sok, po czym dosypujemy cukier, ponownie doprowadzamy do wrzenia i smażymy do całkowitego rozpuszczenia się cukru. Bardzo szybko zacznie tworzyć się galaretka. Gorący dżem przekładamy do słoiczków. Zakręcamy i pozostawiamy do góry dnem aż do wystygnięcia. Dżem wyszedł pyszny. Obawiałam się czy nie będzie mdły, ale niepotrzebne, dodatek soku cytrynowego idealnie zrównoważył smaki.
Nieco inna wersja dżemu truskawkowego… bo najbardziej nie lubię w kuchni monotonii 😉 Tym razem z dodatkiem aromatycznych przypraw korzennych- cynamonu, kardamonu i goździków.
Składniki:
2 kg truskawek
Sok z 1 cytryny
500 g cukru
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka kardamonu
1/2 łyżeczki goździków
Truskawki myjemy, pozbawiamy szypułek. Przekładamy do garnka o szerokim dnie, dolewamy sok cytrynowy. Wsypujemy cukier i doprowadzamy do wrzenia, następnie smażymy na małym ogniu, często mieszając przez około 30-45 minut. Aby skrócić czas smażenia dżemu, łyżką wazową zlewamy nadmiar powstającego soku. Po przelaniu go w buteleczki i zapasteryzowaniu będziemy mieć pyszny syrop truskawkowy. Gdy dżem zacznie gęstnieć dosypujemy przyprawy: cynamon, kardamon i mielone goździki. Smażymy przez kolejne 30 min. Gdy dżem będzie wystarczająco gęsty, przekładamy gorący do czystych słoiczków. Zakręcamy. Pasteryzujemy 10-15 minut. (Pamiętajmy, że podany czas smażenia dżemu, jest czasem orientacyjnym, może być potrzeba skrócenia lub wydłużenia go. Zależy on od gatunku użytych truskawek, stopnia ich dojrzałości i soczystości. Nie ma też konieczności odlewania powstałego podczas smażenia soku, jednak wtedy należy pamiętać, że czas przygotowywania dżemu znacznie się wydłuży. Opcjonalnie zamiast tradycyjnego smażenia można oczywiście użyć środka żelującego, wtedy dżem będziemy mieć w 10 minut 😉
Dziś coś dla prawdziwych łasuchów. Z myślą o moich ulubionych naleśnikach, na które podejrzanie często wpraszają się do nas goście 😉 Gdyby kogoś dopadło dziwne uczucie 😉
Dziwne uczucie- rzeczownik: Uczucie, które daje wyraźnie do zrozumienia, że czas najwyższy udać się w kierunku spiżarni (własnej bądź cudzej).- A.R. Melrose Słownik Kubusia Puchatka.
Składniki:
1 kg bananów- waga po obraniu
1 kg truskawek- wybrałam te mniejsze aby pozostawić je w całości
300 g cukru
100 g białej czekolady dobrej jakości
2 opakowania żel-fixu
1 duża cytryna
Czekoladę kroimy w drobną kosteczkę. Banany obierany i kroimy w plasterki. Truskawki myjemy i pozbawiamy szypułek. Owoce przesypujemy do rondla wsypujemy środek żelujący i doprowadzamy wszystko do wrzenia. Po zagotowaniu dodajemy cukier, sok wyciśnięty z cytryny i smażymy chwilę do czasu całkowitego rozpuszczenia się cukru. Na sam koniec dosypujemy pokrojoną czekoladę, mieszamy i zestawiamy z ognia. Gorącym czeko-dżemem napełniamy czyste, suche słoiczki. Chwilę pasteryzujemy.
Wszelkie duety z bananami od roku mają stałą pozycję w mojej kuchni. Nie mogło zatem zabraknąć wersji z truskawkami 😉
Składniki:
1200 g truskawek
800 g bananów (waga po obraniu)
650 g cukru
sok z 1 cytryny
2 opakowania środka żelującego 3:1
Proporcje między truskawkami i bananami można modyfikować dowolnie w zależności czy chcemy aby dżem uzyskał jedynie bananową nutę, czy wolimy aby banany były w nim wyraźnie zaakcentowane.
Banany obieramy i kroimy w plasterki. Truskawki myjemy, pozbawiamy szypułek. Wedle upodobania owoce albo pozostawiamy w kawałkach, albo miksujemy. W tym dżemie owoce zmiksowałam. Wyciskamy i dolewamy sok z cytryny. Dodajemy żel-fix i zagotowujemy owoce. Następnie dosypujemy cukier i smażymy chwilę. Gorący dżem przekładamy do czystych, wyparzonych, suchych słoiczków. Odstawiamy do góry dnem aż do wystygnięcia, aby słoiczki się zaciągnęły.
Tradycyjna konfitura truskawkowa. Mmmmm uwielbiam, i wszystkie dżemy ze środkami żelującymi mogą się schować 😉 Czasochłonna to fakt, bo przygotowanie takiej konfitury zajmuje trzy dni, ale cierpliwym smak zrekompensuje wszystkie trudy 🙂
Składniki:
1-1,5 kg małych, dojrzałych, aromatycznych truskawek
1 kg cukru
1 duża cytryna
Truskawki, myjemy, pozbawiamy szypułek. Całe wrzucamy do garnka o szerokim dnie i zasypujemy około 400 gramami cukru. (Oczywiście można użyć owoców ciut większych, wtedy należy je przekroić na połówki czy ćwiartki jednak zdecydowanie lepsze są małe owoce w całości- nie rozpadają się podczas długiego procesu przygotowywania i cudnie wyglądają w już gotowej konfiturze 😉 Zasypane cukrem truskawki pozostawiamy na kilka godzin aby puściły sok. Następnie odcedzamy delikatnie owoce na sitku. Do powstałego soku dodajemy resztę cukru (600 g), sok wyciśnięty z cytryny i zagotowujemy syrop. Jeżeli soku jest mało można dodać odrobinę wody, tyle aby cały cukier nam się swobodnie rozpuścił. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy moc palnika i często mieszając gotujemy około 10 minut, aż syrop zacznie gęstnieć i zrobi się szklisty. Gdy syrop stanie się klarowni delikatnie zanurzamy w nim odcedzone uprzednio truskawki. Ponownie doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na niewielkim ogniu przez 5 minut. Owoców nie mieszamy! Możemy jedynie delikatnie poruszać garnkiem co jakiś czas. Nie ma potrzeby zbierania powstałej podczas smażenia piany- sama znika gdy tylko konfitura zacznie stygnąć. Zdejmujemy garnek z ognia i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia na kilka godzin. Po czym ponownie doprowadzamy do wrzenia i smażymy przez 5 minut. Czynność tę (studzenia i ponownego podgrzewania konfitury) powtarzamy kilkakrotnie około 6 razy do momentu aż owoce staną się szkliste a syrop gęsty. Gotową gorącą konfiturę przekładamy do czystych, suchych słoiczków. Zakręcamy, pasteryzujemy dla pewności 10 minut co by nasz trud nie poszedł na marne 😉
Hmmm, jeden z moich ulubionych liściastych przyjaciół 😉 Szpinak, pewnie niejednemu kojarzy się z koszmarem dzieciństwa w postaci zielonej , niezbyt apetycznej papki na talerzu 😀 Ale można go podać na tyle pysznych sposobów, że nie wyobrażam sobie, aby mogło go zabraknąć w mojej piwniczce. Podany z twarogiem jako farsz do naleśników lub pierogów, z tuńczykiem do makaronu, a nawet jako dodatek do jajecznicy jest po prostu pyszny 🙂 A odkąd wypróbowałam przepis wg s. Anastazji, już go nie mrożę, ale zamykam w małe słoiczki w towarzystwie czosnku.
Składniki:
Naprawdę spora wiązka szpinaku (tak duża jak dużym garnkiem dysponujemy 😉 )
1 mała cytryna
3- 4 ząbki czosnku
1- 2 szklanki wody
sól i pieprz do smaku
Szpinak myjemy, gdy jest starszy pozbawiamy ogonków, wrzucamy do garnka, podlewamy wodą i zagotowujemy z solą i sokiem z cytryny. Po 2-3 minutach gotowania dorzucamy przeciśnięty przez praskę czosnek. Doprawiamy do smaku wedle uznania. Gorący przekładamy do przygotowanych wcześniej słoiczków, zakręcamy i pasteryzujemy 10 minut.
I przyszedł maj, a wraz z nim kwitnie czarny bez. Uwielbiam, i nie wyobrażam sobie roku bez zapasu kwiatowego syropu, niezwykle aromatycznego, wzmacniającego odporność, idealnego dla dzieci w okresie jesienno- zimowym i na przedwiośniu, jako środek wspomagający w przeziębieniach, łagodzący kaszel i zwalczający gorączkę.
Składniki:
40 baldachów kwiatów czarnego bzu
1 kg cukru
1 litr wody
1 cytryna
Zbieramy kwiaty czarnego bzu, najlepiej w słoneczny dzień, z dala od cywilizacji 😉 Pamiętamy aby podczas zbierania nie wrzucać ich do foliowych reklamówek co by kwiaty się nie zaparzyły. Plastikowe wiaderko też nie jest idealnym rozwiązaniem. Kwiaty najlepiej zbierać do wiklinowego kosza, czy też drewnianej skrzyneczki. Po powrocie do domu kwiatów nie myjemy, aby nie pozbawiać ich drogocennego pyłku, nie zostawiamy ich też bezpośrednio na słońcu, gdyż zrobią się ciemne. Rozkładamy je na papierze by wszystkie żyjące w nich owady opuściły swoje dotychczasowe lokum. Przygotowujemy syrop cukrowy z wody, cukru i uprzednio wyparzonej, pokrojonej w plastry cytryny. Kwiaty odcinamy, pozbywając się jak największej ilości zielonych łodyżek, które nadałyby naszemu syropowi goryczkę, a tego przecież nie chcemy. Tak przygotowane kwiaty umieszczamy w garnku zalewając je jeszcze gorącym, ale nie wrzącym syropem cukrowym. Mieszamy i odstawiamy w chłodne miejsce co najmniej na 48 godzin, nie dłużej jednak niż na 3 dni. Co jakiś czas mieszamy zawartość. Po upływie 2-3 dni, syrop przecedzamy- najlepiej przy użyciu gazy, dokładnie odciskając kwiaty. Odcedzony syrop zagotowujemy. Gorącym napełniamy buteleczki lub słoiczki. Nie pasteryzujemy. Po wystudzeniu wynosimy do chłodnej piwniczki.
Sezon na miętę w pełni. Zanim zacznę suszyć zapas na zimę, zamknę część w buteleczkach w postaci słodkiego syropu, który dzieci w przeciwieństwie do miętowej herbaty bardzo lubią 😉
Składniki:
2 litry wody
około 100 gałązek świeżej mięty
1,5 kg cukru
sok z 2 cytryn
Gałązki mięty myjemy, wrzucamy do garnka, zalewamy wodą. Doprowadzamy do wrzenia, następnie zestawiamy z ognia i pozostawiamy na całą dobę.
Następnego dnia wyjmujemy gałązki mięty, odciskamy je dokładnie, miętowy napar przecedzamy przez sito. Do czystego naparu dosypujemy cukier oraz sok z cytryny, ponownie doprowadzamy do wrzenia i na wolnym ogniu gotujemy przez godzinę aby syrop trochę odparował i zgęstniał. Gorący przelewamy do buteleczek, zakręcamy. Pasteryzujemy.
Syrop z mniszka lekarskiego, spotykany też pod nazwą miód z mniszka, prosty i smaczny, działa przeciwwirusowo i przeciwzapalnie, nadto to idealny, naturalny środek na kaszel. Chyba, iż wolimy przy okazji dbania o swoje zdrowie, zadbać o dobry humor;)
Dla miłośników procentowych przetworów proponuję wino i nalewkę z mniszka…
Składniki:
1 kg płatków kwiatu mniszka
2 kg cukru
2 litry wody
1 duża cytryna
opcjonalnie do smaku:
1 laska wanilii
1 kawałek kory cynamonu
Zbieramy kwiaty mniszka, dokładnie wyrywając tylko żółte płatki (zielone części rośliny są bowiem gorzkie). Kwiaty umieszczamy w garnku, zalewamy wodą i gotujemy na wolnym ogniu przez godzinę. Po tym czasie dokładnie odciskamy kwiatki przy użyciu gazy lub sita, a do powstałego syropu wsypujemy cukier, dodajemy sok z cytryny, cynamon i wanilię. Całość wolno podgrzewami i odparowujemy do uzyskania konsystencji płynnego miodu (nie dłużej niż godzinę). Gorący syrop rozlewamy do słoiczków i odstawiamy do góry dnem do wystygnięcia. W razie potrzeby pasteryzujemy.
Oto kolejna propozycja dla miłośników kuchni indyjskiej. Chutney z pieczonych jabłek z chrzanem na karmelizowanym cukrze z dodatkiem czosnku i imbiru świetnie sprawdza się jako dodatek do mięs.
Składniki:
5 dużych jabłek
4 łyżki tartego chrzanu
1 duży ząbek czosnku
1 łyżeczka startego imbiru
sok z 1 cytryny
5 łyżek cukru
Jabłka nie obierając ich, kroimy na ćwiartki, wycinamy gniazda nasienne i układamy na blaszce. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Jabłka pieczemy do czasu aż zrobią się rumiane i zaczną się rozpadać. W międzyczasie ścieramy na tarce imbir, obieramy i kroimy czosnek. Gdy jabłka się upieką w garnku karmelizujemy cukier. Do garnka wsypujemy cukier i na niewielkim ogniu pozwalamy aby się rozpuścił i zarumienił, nie mieszamy łyżką ( nie powstaną nam wtedy grudki). Powstały karmel zalewamy niewielką ilością wody, uważając gdyż reakcja będzie gwałtowna. Do garnka dorzucamy imbir, czosnek i upieczone jabłka. Dolewamy sok z wyciśniętej cytryny. Całość przez chwilę smażymy. Dokładnie miksujemy przy użyciu blendera. Gorący chutney przekładamy do małych , czystych słoiczków. Słoiczki zakręcamy i odstawiamy do góry dnem.
W wirze świątecznych przygotowań, znalazłam chwilę na mały, pozimowy remanent w piwniczce. Został mi po zimie spory zapas czerwonej cebuli, a że nic się nie może zmarnować, powstała taka oto nietypowa konfitura. Dobra zarówno ze świeżym pieczywem jak i jako dodatek do mięs, serów, zarówno na zimno jak i na gorąco. Zachęcam do wypróbowania.
Składniki:
1 kg czerwonej cebuli
1 szklanka czerwonego, półwytrawnego wina- ja użyłam wina z czarnej porzeczki własnej produkcji 😉
50 ml octu jabłkowego lub winnego
4 łyżki cukru
2 łyżki miodu
1 łyżeczka tymianku
sok z połowy cytryny
sól, pieprz do smaku
Cebulę obieramy i kroimy w piórka. W głębokim rondlu podgrzewamy cukier i miód, na wolnym ogniu, intensywnie mieszając aby się nie przypaliły, do chwili ich skarmelizowania. Na powstały karmel wrzucamy pokrojoną cebulę i dusimy do czasu, aż zacznie robić się szklista. Dolewamy wino, ocet winny i dusimy, mieszając co jakiś czas aż do momentu gdy wino odparuje, a konfitura zrobi się szklista i zacznie gęstnieć. Trwa to około 1,5 godziny. Na koniec dodajemy sok z cytryny, tymianek, sól i pieprz. Gorącą konfiturę przekładamy do czystych, wyparzonych słoiczków. Zakręcamy. Pasteryzujemy 10-15 minut. Słoiczki odstawiamy do góry dnem, pozostawiając je tak do wystygnięcia.
Dziś w moim domu zawierciło w nosie, zapachniało chrzanem, znak że święta tuż, tuż i przyszła pora na domową ćwikłę. Nic innego jak gotowane, starte drobno buraczki wymieszane z chrzanem, idealne do jajek, wędlin czy pasztetów. Nie wyobrażam sobie świąt, bez tego aromatycznego dodatku…
Składniki:
3 kg buraków
350 g tartego chrzanu (lub mniej jeśli preferujecie mniej ostre smaki)
sok z połowy cytryny
cukier
sól
pieprz
Buraki gotujemy w osolonej wodzie, w mundurkach do miękkości trwa to około 1,5 h. Bezpośrednio po ugotowaniu odcedzamy je i zalewamy zimną wodą, zostawiając je tak do całkowitego ostygnięcia. (Zalanie gorących jeszcze buraków zimną wodą bezpośrednio po ugotowaniu spowoduje, że bez większego problemu obierzemy je ze skórki. Ja nawet nie używam do tego celu noża, gdyż skórka praktycznie sama odchodzi w palcach). Obrane buraczki ścieramy na tarce o drobnych oczkach. Dodajemy starty chrzan, przyprawiamy sokiem z cytryny, cukrem, solą i pieprzem, aż do uzyskania zadowalającego nas smaku. Całość dokładnie mieszamy. Gotową ćwikłę przekładamy do czystych, wyparzonych słoiczków. Buraczki przeznaczone do bezpośredniego spożycia możemy przechowywać w lodówce przez około dwa tygodnie, resztę słoiczków pasteryzujemy 10 minut. Po ostygnięciu wynosimy w chłodne miejsce.
Przygotowanie galaretki winogronowej wymaga wielkiej dozy cierpliwości, gdyż proces samego odparowywania jej to około 4 godzin. No cóż, nie wszystko można osiągnąć łatwo i szybko ;)
Składniki:
3 kg jasnych winogron
szklanka soku z cytryn
1,5 kg cukru
750 ml wody
Winogrona dokładnie myjemy, oddzielamy z grona, wrzucamy do garnka, zalewamy wodą. doprowadzamy do wrzenia. Następnie gotujemy je bez przykrycia, często mieszając, aż zrobią się całkiem miękkie. Trwa to około 15 minut. Gdy winogrona zmiękną i wyraźnie puszczą sok zdejmujemy garnek z ognia. Przelewamy powstałą pulpę na gęste sito nie wygniatając jednak owoców, pozostawiamy je spokojnie na sitku na całą noc aby dokładnie odciekł z nich cały sok.
Pozostałości winogron wyrzucamy. Do powstałego soku dodajemy sok z cytryny i cukier. Na dużym ogniu doprowadzamy wszystko do wrzenia, następnie zmniejszamy ciut płomień i gotujemy bez przykrycia często mieszając, aby sok nie wykipiał i się nie przypalił, gdyż wtedy galaretka będzie gorzka. Gotujemy do czasu, aż sok nabierze ciemnego koloru, a galaretka zacznie wyraźnie gęstnieć- na wypukłej części łyżeczki po zanurzeniu jej w syropie pozostaje cienka warstwa galaretki, a odrobina płynu wylana na talerzyk nie rozpływa się tylko zastyga . Trwa to około 4 godzin. Gorącą galaretką napełniamy wyparzone słoiczki. Zakręcamy i pozostawiamy do góry dnem do wystygnięcia, lub w razie potrzeby pasteryzujemy słoiczki 10 minut.
Do marmolady cytrynowej najlepiej użyć cytryn odmiany Mayera. Są to cytryny których skórka jest cienka i pachnąca, po dojrzeniu mają kolor głęboko żółty z pomarańczowym zabarwieniem. Mają słodszy, mniej kwaśny niż inne cytryny smak. Miąższ ma kolor ciemno żółty. Uwaga!!! Jeżeli zdecydujemy się użyć cytryn innych odmian najlepiej zetrzeć na tarce żółtą skórkę, następnie pozbyć się białej części skórki. Jeżeli tego nie zrobimy marmolada będzie gorzka!!!
Składniki:
– 1 kg cytryn odmiany Mayera
– 2 kg cukru
– 1 łyżka, obranego, startego korzenia imbiru
– 2 szklanki soku cytrynowego
– 2 litry wody
Cytryny wyparzamy we wrzątku. Kroimy na cienkie plasterki- tak cienkie jak to tylko możliwe. Umieszczamy cytryny w szerokim rondlu. Dolewamy wodę i dusimy 15 minut bez przykrycia, mieszając od czasu do czasu. Dodajemy sok z cytryny, cukier. Wszystko doprowadzamy do wrzenia i dusimy intensywnie przez 10 minut. Dodajemy świeży imbir i dusimy dalej około 10-15 minut do czasu aż marmolada zgęstnieje. Gotową marmoladę przekładamy do suchych, wyparzonych słoiczków. Pasteryzujemy 10 minut.
Cytryny myjemy szczoteczką, sparzamy, kroimy w plasterki. Układamy w słoiczkach. Do każdego słoiczka dodajemy 2- 3 plasterki świeżego imbiru, kawałek kory cynamonu, kilka goździków. Z Wody i cukru zagotowujemy syrop- po zdjęciu z ognia można dodać miód. Gorącym syropem zalewamy cytryny, zakręcamy. Pasteryzujemy 15 minut.
A że lubię eksperymentować powstał taki oto dżem 😉
Składniki:
2 banany
4 kiwi
5 antonówek
1 cytryna
400 g cukru
1 żelfix
Owoce w dowolnych proporcjach – ważne aby było ich kilogram, obieramy, kroimy na drobne kawałki i przerzucamy do garnka. Wsypujemy środek żelujący, gotujemy chwilę, dosypujemy cukier i sok wyciśnięty z jednej cytryny. Gorący dżem nakładamy do wyparzonych słoiczków, zakręcamy i odstawiamy do góry dnem.
Jabłka obieramy, gdy większe kroimy na ćwiartki, gdy małe pozostawiamy w całości. Jeśli jabłka są twardych odmian należy na 2-3 minuty wrzucić je do wrzątku przy odmianach miękkich obgotowanie ich jest zbędne. Z wody i cukru zagotowujemy syrop. Należy pogotować go do czasu całkowitego rozpuszczenia się cukru aż syrop zacznie lekko gęstnieć. Dodajemy sok cytrynowy. Jabłka układamy w słoiki, przekładając je gałązkami uprzednio umytej i osuszonej mięty. Zalewamy gorącym syropem. Pasteryzujemy 20 minut.
Umyte, całe pomidory- razem ze skórką i pestkami mielimy w maszynce do mięsa, bądź też miksujemy za pomocą blendera. Masę pomidorową przekładamy do naczynia najlepiej z szerokim dnem. Dodajemy sok cytrynowy i skórki otarte z wyparzonych uprzednio cytryn. Smażymy około 20 – 30 minut. Po tym czasie dosypujemy cukier i smażymy kolejne 30 minut często mieszając. Gdy masa pomidorowa zacznie robić się szklista przekładamy ją do wyparzonych słoiczków. Zakręcamy. Odstawiamy do góry dnem. Przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do wystudzenia.
Wprawdzie straciłam już nadzieję na jakiekolwiek owoce w tym roku z własnego ogrodu, ale wreszcie się doczekałam, i to jednych z moich ulubionych! Maliny. Później niż zwykle, ale są, tym bardziej cieszą, że tak wyczekiwane.
Dziś dżem 🙂
Składniki:
1 kg malin
2 szklanki cukru
sok z 1 cytryny
Wszystkie składniki umieszczamy najlepiej w płaskim, szerokim garnku. Zagotowujemy. Zmniejszamy moc kuchenki i gotujemy przez około 1, 1-5 godziny, często mieszając, aż dżem zrobi się szklisty. Gorący nalewany do słoiczków, zakręcamy, odstawiamy do góry dnem, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do wystygnięcia. Jeśli ktoś woli można użyć preparatów typu FIX wtedy należy postępować według instrukcji na opakowaniu, a czas przygotowania dżemu skróci nam się do kilku minut 😉