Tym razem galaretka z soku porzeczki czerwonej. W odróżnieniu do galaretki z porzeczek białych jest w niej czysty sok bez owoców. Zasada przygotowania tej galaretki jest prosta. Dodajemy do niej tyle szklanek cukru, ile szklanek soku udało nam się pozyskać.
Porzeczkę myjemy, oczyszczamy z gałązek i wyciskamy z niej sok. Ja użyłam w tym celu sokowirówki. Sok przelewamy do garnka. Wsypujemy tyle szklanek cukru, ile szklanek soku otrzymaliśmy. Smażymy przez około 30 minut. Gorącą galaretkę przelewamy do słoiczków. Uwaga! Będzie ona ciągle lejąca. Stężeje po całkowitym ostygnięciu.
O wiele bardziej lubię białą porzeczkę od czerwonej. Jest delikatniejsza w smaku. W tym roku postanowiłam zrobić z niej galaretkę, według starego przepisu mojej babci, smak której pamiętam z dzieciństwa…
Składniki:
Do przygotowania tej galaretki będziemy potrzebowali w równych proporcjach białej porzeczki i cukru. Nadto 1 szklankę wody na każdy kilogram owoców.
1 kg białej porzeczki- waga po oczyszczeniu
1 kg cukru
1 szklanka wody
Porzeczkę umyć, usunąć gałązki. Z wody i cukru przygotować syrop cukrowy. Gdy zacznie wrzeć, a cukier całkowicie się rozpuści dorzucamy porzeczkę. Zmniejszamy moc kuchenki. Smażymy ciągle mieszając około 20 minut. Gorącą galaretkę przekładamy do słoiczków. Zakręcamy. Pasteryzujemy 15 minut.
Pyszna galaretka z pigwy lub pigwowca. Aromatyczna, o zaskakującym smaku i w przeciwieństwie do innych przetworów z tego owocu nie wymaga żmudnego i dość uciążliwego usuwania gniazd nasiennych.
Składniki:
2.5 kg pigwy lub pigwowca
1 kg cukru
woda
Owoce umyć i pokroić w dowolne kawałki bądź grubsze plastry. Umieścić w garnku i zalać wodą, w takiej ilości aby wszystkie owoce były przykryte. Gotować około godziny tak aby owoce zmiękły i zaczęły się rozpadać. Odcedzić powstały w ten sposób wywar, a powstałą miazgę owocową odcisnąć dokładnie za pomocą gazy lub przetrzeć na sitku- połączyć z odlanym wywarem. Dodać cukier i gotować na wolnym ogniu, co jakiś czas mieszając do czasu, aż płyn zacznie gęstnieć. Zajmie to około 2 godzin. Gorącą galaretkę rozlewamy do słoiczków. Zakręcamy i pozostawiamy do wystygnięcia lub pasteryzujemy.
Przyjaciółka namówiła mnie na dżem z mirabelek… Przyznam, że nigdy nic z nich nie robiłam… Kojarzyły mi się ze szkolnym boiskiem i mega kwaśnym kompotem na stołówce, którego nikt nie chciał pić 😀 Ale dżem polecany przez Anię, bezapelacyjnie być musi. Moje mirabelki były już mocno dojrzałe, przez co ich skórka szybko oddzieliła się od owoców i pozostawała twarda podczas smażenia, dlatego postanowiłam zrobić galaretkę i owoce przetarłam przez sitko.
Składniki:
2 kg mirabelek żółtych- waga po wypestkowaniu
650 g cukru
2 opakowania żel-fix
Mirabelki myjemy, pozbywamy się pestek, wsypujemy do garnka. Dodajemy środek żelujący, mieszamy dokładnie z owocami, dolewamy kilka łyżek wody i doprowadzamy całość do wrzenia. Smażymy do chwili, aż owoce zaczną się rozpadać- nie trwa to długo. Przekładamy owoce na sitko i przecieramy. Skórki wyrzucamy, a powstały mus owocowy ponownie przekładamy do garnka, dosypujemy cukier i doprowadzamy do wrzenia. Smażymy kilka minut po czym nakładamy owocowy mus do słoiczków. Zakręcamy. W razie potrzeby pasteryzujemy.
Przygotowanie galaretki winogronowej wymaga wielkiej dozy cierpliwości, gdyż proces samego odparowywania jej to około 4 godzin. No cóż, nie wszystko można osiągnąć łatwo i szybko ;)
Składniki:
3 kg jasnych winogron
szklanka soku z cytryn
1,5 kg cukru
750 ml wody
Winogrona dokładnie myjemy, oddzielamy z grona, wrzucamy do garnka, zalewamy wodą. doprowadzamy do wrzenia. Następnie gotujemy je bez przykrycia, często mieszając, aż zrobią się całkiem miękkie. Trwa to około 15 minut. Gdy winogrona zmiękną i wyraźnie puszczą sok zdejmujemy garnek z ognia. Przelewamy powstałą pulpę na gęste sito nie wygniatając jednak owoców, pozostawiamy je spokojnie na sitku na całą noc aby dokładnie odciekł z nich cały sok.
Pozostałości winogron wyrzucamy. Do powstałego soku dodajemy sok z cytryny i cukier. Na dużym ogniu doprowadzamy wszystko do wrzenia, następnie zmniejszamy ciut płomień i gotujemy bez przykrycia często mieszając, aby sok nie wykipiał i się nie przypalił, gdyż wtedy galaretka będzie gorzka. Gotujemy do czasu, aż sok nabierze ciemnego koloru, a galaretka zacznie wyraźnie gęstnieć- na wypukłej części łyżeczki po zanurzeniu jej w syropie pozostaje cienka warstwa galaretki, a odrobina płynu wylana na talerzyk nie rozpływa się tylko zastyga . Trwa to około 4 godzin. Gorącą galaretką napełniamy wyparzone słoiczki. Zakręcamy i pozostawiamy do góry dnem do wystygnięcia, lub w razie potrzeby pasteryzujemy słoiczki 10 minut.
W tym roku niestety pogoda nie była łaskawa dla marchewek, mimo że jest jej dużo, nie nadaje się do przechowania przez zimę, kombinuję zatem co z niej zrobić, aby jak najmniej się zmarnowało. Była już solona włoszczyzna, była sałatka z marchewki i marchew kiszona, przyszedł czas na marchew w słodkim wydaniu 🙂 Coś dla moich małych milusińskich- galaretka marchewkowa.
Składniki:
2 litry świeżo wyciśniętego soku z marchwi
1/2 kg cukru
1 paczka żelatyny- 50 g
Dlaczego żelatyna? Od razu odpowiadam. Żaden środek żelujący- (choć na ich opakowaniach jest informacja, że można użyć 1 kg owoców lub 750 ml soku) NIE SPEŁNIŁ SWOJEJ FUNKCJI i sok pozostawał sokiem a nie galaretką.
Żelatynę rozprowadzić w ciepłym soku marchewkowym – (swobodnie rozpuściła się w duuużym kubku soku). Resztę soku zagotować z cukrem, doprowadzić do wrzenia i zdjąć z ognia. Dodać rozprowadzoną żelatynę- aby uniknąć powstania grudek należy dolewać stopniowo gorącego płynu do naczynia z rozprowadzoną żelatyną, i dopiero tak „zahartowaną” żelatynę dodać do całości soku. Gorący sok przelać do wyparzonych, suchych słoiczków, zakręcać i odstawić do góry dnem pozostawiając je tak do wystygnięcia.