
Kapustę kiszoną znają wszyscy. Nie odkryję tu Ameryki wrzucając przepis wg którego kiszę ją ja. Tylko u mnie niespodzianka mieści się w samym sercu beczki.
Składniki:
5 kg białej kapusty
około 6 łyżek soli
5 dużych marchewek
5 łyżek kminku (opcjonalnie)
Kapusty pozbawiamy twardych, zewnętrznych liści. Kroimy na ćwiartki, pozbawiamy głąba i szatkujemy ręcznie lub mechanicznie. Marchew obieramy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. Kapustę i marchew przerzucamy do dużej miski zasypujemy solą, dokładnie mieszamy i odstawiamy na 30 minut aby trochę zmiękła i puściła sok.

Partiami ciasno układamy kapustę w glinianej lub plastikowej beczce, wraz z sokiem który już się wydzielił. Wierzch obciążamy talerzykiem i czymś ciężkim (ja używam do tego wyparzonego dużego kamienia, lub słoja wypełnionego wodą). Po upływie doby, kapusta powinna być już zanurzona we własnym soku, jeżeli jest go zbyt mało, należy rozrobić solankę w proporcji 1 łyżeczka soli na szklankę wody i dolać do beczki. Kapusta będzie kisła około 10- 14 dni w zależności od temperatury pomieszczenia. Zaglądamy do niej regularnie, zbieramy powstającą pianę. Dobrze jest co jakiś czas ją przemieszać, aby pomóc wydostać się powstającym podczas kiszenia gazom. Kapusta jest gotowa kiedy przestaną się wydzielać pęcherzyki gazu. Wówczas przenosimy beczkę do chłodnej piwnicy. Ewentualnie przekładamy kapustę w słoiki. Moja pozostaje w beczce.
A oto „tajemnica” mojej beczki 😉


Dwie główki, które powolutku kisną sobie pośród swoich szatkowanych koleżanek 😀 Będzie pyyyyyyyyyysznie, już nie mogę się doczekać 🙂